Mistrzostwa świata w piłce nożnej miały być jednym z głównych impulsów dla odbudowy turystyki przyjazdowej do Stanów Zjednoczonych. Najnowsze dane pokazują jednak, że nawet tak duże wydarzenie nie wystarczyło, by odwrócić niekorzystny trend. Od stycznia do lipca liczba zagranicznych pasażerów przylatujących do USA spadła o 3,5 proc. rok do roku.

Według danych National Travel and Tourism Office w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. do Stanów Zjednoczonych przyleciało około 31,7 mln pasażerów niebędących obywatelami USA, wobec 32,9 mln w tym samym okresie 2025 r. Oznacza to spadek o około 1,2 mln osób.
Słaby okazał się także sam lipiec, czyli miesiąc, w którym rozgrywano decydującą część mundialu. Liczba zagranicznych pasażerów przylatujących do USA wyniosła 5,1 mln i była o 3 proc. niższa niż rok wcześniej. Jeszcze gorzej wygląda szersza kategoria przyjazdów z rynków zamorskich – w lipcu było ich 3,1 mln, o 7 proc. mniej niż przed rokiem.
Mundial miał odwrócić spadki
Przed rozpoczęciem turnieju oczekiwania były znacznie większe. Tourism Economics prognozował, że mundial przyciągnie do USA około 1,24 mln zagranicznych odwiedzających, z czego 742 tys. miało stanowić dodatkowy ruch, który bez mistrzostw nie pojawiłby się na amerykańskim rynku. Turniej miał odpowiadać za blisko jedną trzecią zakładanego odbicia amerykańskiej turystyki przyjazdowej w 2026 r.
Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw sygnały były jednak niepokojące. Reuters informował w czerwcu, że hotele i linie lotnicze obserwują słabszy od oczekiwań popyt. Wśród głównych barier wymieniano wysokie ceny biletów na mecze, drogie noclegi, problemy wizowe oraz skomplikowaną logistykę podróży pomiędzy 16 miastami-gospodarzami w USA, Kanadzie i Meksyku.
W przypadku części amerykańskich miast hotelarze jeszcze przed rozpoczęciem turnieju zaczęli obniżać ceny. W Nowym Jorku branża hotelowa zredukowała prognozę przychodów związanych z mundialem o 60 proc., do około 60 mln dolarów. Z danych Cirium wynikało natomiast, że rezerwacje lotów z Europy do miast gospodarzy na czerwiec i lipiec były średnio o 3,8 proc. niższe niż rok wcześniej.
Efekt był lokalny, nie ogólnokrajowy
Nie oznacza to, że mundial nie wygenerował ruchu. W poszczególnych miastach i przy konkretnych meczach popyt był wyraźnie widoczny, a część segmentów, szczególnie najem krótkoterminowy, radziła sobie dobrze.
Problem polega na skali. Dane NTTO wskazują, że dodatkowy ruch związany z turniejem nie był wystarczający, aby zrekompensować słabość całego amerykańskiego inboundu. Już w czerwcu, kiedy rozgrywana była duża część fazy grupowej, liczba zagranicznych pasażerów lotniczych wzrosła zaledwie o 0,2 proc. rok do roku. W lipcu ponownie znalazła się na minusie.
W efekcie wpływ mistrzostw okazał się znacznie bardziej skoncentrowany geograficznie i zależny od konkretnych rynków kibicowskich, niż pierwotnie zakładano.
Dane pokazują również, że słabość amerykańskiej turystyki przyjazdowej nie rozpoczęła się wraz z mundialem. W styczniu liczba zagranicznych pasażerów lotniczych spadła o 4,8 proc. rok do roku, w lutym o 3 proc., a w kwietniu aż o 9,8 proc. Wzrost zanotowano jedynie w marcu i minimalnie w czerwcu.
Duże wydarzenie nie rozwiązuje problemów destynacji
Przypadek USA jest interesujący z punktu widzenia destination marketingu. Wielkie wydarzenia sportowe mogą wygenerować silny popyt w konkretnych terminach i lokalizacjach, ale nie muszą automatycznie poprawić wyników całej destynacji.
W przypadku Stanów Zjednoczonych na decyzje turystów nadal wpływają m.in. ceny, dostępność połączeń, procedury wizowe i postrzeganie warunków wjazdu. Przed mundialem zwracano uwagę, że obywatele wielu krajów mających silne reprezentacje piłkarskie, w tym Brazylii, Argentyny i Meksyku, nie korzystają z amerykańskiego Visa Waiver Program.
Najnowsze dane są więc ważnym przypomnieniem dla destynacji liczących na gospodarczy efekt dużych imprez. Sam event może zwiększyć ruch w hotelach, na lotniskach i w atrakcjach w mieście-gospodarzu, ale jeżeli równocześnie występują bariery ograniczające popyt z innych rynków, jego wpływ na całoroczne wyniki może być znacznie mniejszy od oczekiwań.


.jpg)





