Tajlandia chce 450 bahtów od każdego turysty

Tajlandia wraca do planu wprowadzenia opłaty dla zagranicznych turystów, ale tym razem projekt jest znacznie bardziej konkretny. Każdy zagraniczny gość miałby zapłacić 450 bahtów, czyli około 13–14 dolarów. Pieniądze mają zasilać specjalny fundusz finansujący infrastrukturę, ochronę środowiska, rozwój destynacji oraz ubezpieczenie turystów. Branża szacuje, że mechanizm może zapewnić około 10 mld bahtów rocznie.

Projekt nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Trwają konsultacje publiczne, po których propozycja musi ponownie trafić do National Tourism Policy Committee, a następnie uzyskać zgodę rządu.

Plan zakłada jednak jednolitą stawkę 450 THB dla wszystkich zagranicznych turystów, niezależnie od tego, czy przyjadą samolotem, drogą lądową czy przypłyną statkiem. To zmiana wobec wcześniejszej koncepcji, która zakładała 300 bahtów dla pasażerów lotniczych i 150 bahtów dla pozostałych.

Wdrożenie odbywałoby się etapami. Jako pierwsi płaciliby pasażerowie przylatujący do Tajlandii. Pobór miałby rozpocząć się 180 dni po opublikowaniu odpowiednich przepisów w Royal Gazette, co oznacza najwcześniej 2027 r. System dla granic lądowych i morskich zostałby uruchomiony później.

Powodem są m.in. obawy o tworzenie dodatkowych kolejek na najbardziej obciążonych przejściach granicznych z Malezją.

Nie tylko kolejny podatek

Znacznie ciekawszy od samej wysokości opłaty jest sposób wykorzystania pieniędzy.

Wpływy mają zasilać Tourism Promotion Fund i nie być uzależnione od corocznych decyzji dotyczących budżetu państwa. Pieniądze będzie można przeznaczać m.in. na modernizację atrakcji i infrastruktury turystycznej, ochronę środowiska, badania, rozwój pracowników sektora, promocję oraz wsparcie lokalnych społeczności.

Część środków ma finansować również podstawowe ubezpieczenie zagranicznych turystów.

To istotny element projektu. Tajskie państwo wydaje obecnie średnio 300–400 mln bahtów rocznie na koszty leczenia cudzoziemców, których nie są w stanie odzyskać szpitale. Nowy system miałby przynajmniej częściowo przenieść finansowanie tego ryzyka na samych odwiedzających.

Pojedyncza opłata miałaby zapewniać ochronę przez 30 dni. W tym czasie turysta mógłby kilkakrotnie wyjeżdżać i wracać do Tajlandii bez konieczności ponownego płacenia.

Rozważane są różne sposoby pobierania należności: w cenie biletu lotniczego, przez stronę internetową lub aplikację, a także za pomocą kiosków i urządzeń płatniczych na granicy.

10 miliardów bahtów dla turystyki

Association of Thai Travel Agents szacuje, że opłata mogłaby zapewnić sektorowi około 10 mld THB rocznie dodatkowego finansowania. Organizacja popiera koncepcję, ale domaga się udziału branży w podejmowaniu decyzji dotyczących wykorzystania pieniędzy oraz dużej przejrzystości działania funduszu.

Dyskusja dotyczy więc nie tylko tego, czy turysta powinien zapłacić kilkanaście dolarów więcej.

Tajlandia próbuje stworzyć system, w którym część pieniędzy generowanych bezpośrednio przez przyjazdy zagraniczne zostaje automatycznie przeznaczona na utrzymanie i rozwój produktu turystycznego.

Minister turystyki Surasak Phancharoenworakul argumentuje, że poleganie wyłącznie na coraz bardziej ograniczonym budżecie państwa może w przyszłości hamować konkurencyjność sektora.

Mniej liczenia turystów

Za projektem stoi jeszcze jedna zmiana.

Tajlandia przez lata mierzyła sukces turystyki przede wszystkim liczbą zagranicznych przyjazdów. Przed pandemią kraj zbliżył się do 40 mln odwiedzających rocznie.

Odbudowa po COVID-19 była szybka, ale ostatnie dwa lata pokazały ograniczenia takiego modelu. W 2025 r. Tajlandię odwiedziło niespełna 33 mln zagranicznych turystów, mniej niż rok wcześniej, a w 2026 r. na popyt ponownie wpływają czynniki zewnętrzne, w tym sytuacja geopolityczna.

Rząd coraz mocniej mówi więc o przejściu od maksymalizacji liczby przyjazdów do turystyki o większej wartości, lepszej infrastrukturze i bardziej równomiernym rozłożeniu korzyści.

W takim ujęciu 450 bahtów ma być nie tylko opłatą za wjazd. Ma stać się stałym źródłem finansowania transformacji jednego z największych rynków turystycznych Azji.