Chaos i niepoważne traktowanie przedsiębiorców

Niestety, wygląda na to, że decyzje podejmowane są bez głębszej analizy. W przypadku stacji narciarskich potraktowano je na równi z hotelami i zamknięto je, żeby ludzie nie przemieszczali się po kraju – mówi Tomisław Brózda z ośrodka KiczeraSki.

rt 2021 03b 25

Jak wyglądały przygotowania do ostatniego sezonu? W jakim stopniu mogliście planować kolejne działania?

 Na początku wiele osób uważało, że jednak będzie można działać, choć oczywiście z wieloma ograniczeniami. Mieliśmy przecież przygotowane wytyczne sanitarne z ministerstwa, do których się dostosowywaliśmy. Poczyniliśmy pewne inwestycje, aby się do tych wytycznych dostosować. Jak trudne to były decyzje, widać choćby na przykładzie naszej restauracji. Wiedzieliśmy, że restauracja raczej nie będzie mogła funkcjonować normalnie. Dlatego postanowiliśmy zainwestować w możliwość wydawania posiłków na zewnątrz, na wynos. Kupiliśmy specjalny namiot do wydawania posiłków, przeorganizowaliśmy działanie kuchni. Zatrudniliśmy dodatkowych pracowników, żeby można było sprawnie wydawać posiłki poza budynkiem restauracji. Koszty tych zabiegów to około 50 tys. zł. Do tego doszły liczne drobniejsze wydatki, takie jak dodatkowe siatki do wygradzania przejść, żeby narciarze nie tłoczyli się w jednym miejscu, dozowniki do płynów dezynfekujących czy wreszcie duże ilości samego płynu. Sama decyzja o przygotowaniu się do sezonu też jednak nie była łatwa. Przecież przygotowanie stoków wiąże się z poważnymi wydatkami. Problemem była też niejasność przepisów. Najjaskrawiej było to widać na przykładzie wspomnianej restauracji. Kiedy już zorganizowaliśmy jej działanie zgodnie z wytycznymi, pojawiły się wątpliwości co do konkretnych rozwiązań. Czy wydawanie posiłków w namiocie może się odbywać czy nie? Gdzie klienci mogą jeść? Skoro nie mogą w miejscu publicznym, to gdzie? Zakładaliśmy, że jeśli jedzą w samochodzie, to jest to legalne, ale jak usiądą gdzieś z boku – to co? Finalnie sanepid uznał, że jeśli klienci siedzą gdzieś na zewnątrz, to jest to zgodne z wytycznymi, niemniej jednak nie było to jasne i wprowadzało kolejny element niepewności. Niestety, finalnie okazało się, że te wydatki nie przyniosły dochodu. Z restauracji mieliśmy jedynie około 1/10 dochodu, więc w najlepszym razie pokryło to koszty. 

A kiedy rozpoczęliście przygotowanie samych stoków?

Kiedy i czy rozpocząć przygotowania – nie było oczywiste, bo trzeba było zdecydować, czy ponosimy spore koszty, nie wiedząc, czy będzie szansa na to, żeby się zwróciły, był to więc poważny dylemat. Na początku listopada wszystko wskazywało na to, że stoki będą zamknięte, dlatego ograniczyliśmy przygotowania. Jednak potem przygotowywano wytyczne i pojawiły się ze strony władz sygnały, że jednak będzie można w określonym reżimie sanitarnym działać. Do tego, kiedy pogoda i temperatura umożliwiły optymalne naśnieżanie (w odpowiednio niskiej temperaturze śnieżenie zużywa znacznie mniej wody i energii), rozpoczęliśmy jużregularne przygotowania. W efekcie ruszyliśmy z działaniem 6 grudnia. 

rt 2021 03b 26

To chyba dość wczesny początek sezonu, zapowiadał się więc nie najgorzej?

Trzeba pamiętać o specyfice biznesu, jakim są stacje narciarskie. Nie generują one dochodów przez cały czas. Nawet w sezonie zimowym wpływy nie są równomierne i zależą od kilku czynników. Zwłaszcza w przypadku stacji takich jak nasza, która bazuje w dużej części na klientach z regionu i nie posiada własnej bazy noclegowej. Żebyśmy mogli generować maksymalny przychód, muszą zbiec się dwa elementy: dzień wolny od pracy i ładna pogoda. Wtedy narciarze tłumnie przyjeżdżają na stok i korzystają ze wszystkich usług. Jeśli mamy słoneczną, zimową niedzielę i przychód tego dnia przyjmiemy za 100 proc., to taka sama niedziela, tylko deszczowa, wygeneruje już tylko 20 proc. przychodu przy tych samych kosztach. Dlatego każdy dzień ma tutaj znaczenie, bo przecież z dochodów generowanych zimą musimy utrzymać ośrodek przez cały rok. Szacujemy, że około 30 dobrych dni zimowych pozwala utrzymać ośrodek. Składają się na to dochody z wyciągu, ale również restauracji, wypożyczalni i szkółki narciarskiej. 

Jakie panowały warunki w tym sezonie?

Ta zima, jeśli chodzi o warunki, była wyjątkowo dobra. Tak korzystnych warunków i dobrej pogody nie było od trzech, czterech lat. W efekcie szacujemy, że gdybyśmy działali normalnie, to w tym sezonie wygenerowalibyśmy przychody o 50-60 proc. większe niż przeciętne przychody z ostatnich sezonów. Normalnie taka zima pozwala zarobić na te słabsze sezony. 

Jednak nie działaliście przez cały czas.

Nie tylko nie działaliśmy przez cały czas, ale wypadły nam okresy, kiedy stacje i ośrodki narciarskie mają największe obroty. Chodzi o okres od Bożego Narodzenia do Trzech Króli i ferie szkolne. W tym okresie panowała wyjątkowo dobra pogoda do uprawiania sportów zimowych. Do tego widać było, że ludzie są spragnieni aktywności na świeżym powietrzu. Widzieliśmy, ile osób po prostu kręciło się po stoku albo przychodziło, żeby choć na sankach pozjeżdżać. Były naprawdę tłumy, a my niestety nie tylko nie mogliśmy ich obsługiwać, ale musieliśmy z tego stoku wypraszać. Tym bardziej bolesne było dla nas patrzenie na to i świadomość, że nie możemy działać, a przecież ponieśliśmy niemałe koszty. Tym bardziej że nie wiedzieliśmy, jak długo nie będziemy mogli działać. Pierwsza decyzja o zamknięciu stoków mówiła, że to na dwa tygodnie. Tymczasem my mieliśmy zatrudnionych pracowników. W efekcie musieliśmy im podziękować i mówić, że wrócą do tej pracy za dwa tygodnie. I potem nagle okazuje się, że to będą kolejne dwa tygodnie i trzeba im powiedzieć: poczekajcie jeszcze dwa tygodnie. To są bardzo trudne sytuacje.Do tego pod koniec stycznia mamy skumulowane terminy wielu płatności. Tak jest zresztą w przypadku większości stacji. Chodzi o to, żeby płatności realizować wtedy, kiedy są największe wpływy. Kiedy zbliżały się terminy płatności, widzieliśmy, że sytuacja staje się dramatyczna. Po kolejnym przedłużeniu lockdownu straciliśmy nadzieję. To było oszukiwanie nas, że za chwilę będziemy mogli znów działać. Do tego nie objęła nas pomoc, ponieważ nie spełnialiśmy warunków. 

rt 2021 03b 27

Dlaczego?

Te warunki były tak skonstruowane, że nie uwzględniały specyfiki działania stacji narciarskich. W naszym przypadku wyglądało to tak, że np. mieliśmy porównać przychody w grudniu 2020 r. do tych w grudniu 2019 r. Jak wspomniałem, pogoda tej zimy była bardzo dobra, dzięki czemu mogliśmy zacząć działać na początku grudnia, gdy w roku ubiegłym ze względu na dodatnie temperatury ruszyliśmy dopiero w sylwestra. Paradoksalnie, kiedy później podliczyliśmy wszystko, okazało się, że gdybyśmy w grudniu nie zaczęli w ogóle działać, to wyszlibyśmy na tym lepiej, bo wartość pomocy byłaby większa niż nasz przychód za ten okres. To jednak okazało się później, a poza tym każdy przedsiębiorca po to prowadzi swój biznes, żeby on działał, a nie żeby otrzymywać pomoc. Napisaliśmy pismo do ministerstwa w sprawie pomocy i dalszych działań, jednak zostaliśmy zignorowani. Dlatego podjęliśmy decyzję, że otwieramy. To nie była żadna forma protestu, po prostu nie mieliśmy wyjścia, byliśmy zdeterminowani i nie wierzyliśmy, że tym razem naprawdę będzie można otworzyć się legalnie za dwa tygodnie. 

Czy to coś zmieniło w waszej sytuacji? Oczywiście mieliśmy kontrole policji

i sanepidu. Jednak spotkaliśmy się ze strony kontrolujących ze zrozumieniem. My też przecież wiedzieliśmy, że ci ludzie wykonują swoją pracę. Jednak nie dopatrzyli się oni tu złamania przepisów i mamy już decyzję z sanepidu o umorzeniu postępowania. Nie doszło u nas do żadnych zakażeń. Zapewne policja po tej decyzji zrobi to samo i mamy nadzieję, że otrzymamy wkrótce taką informację. Zresztą teraz wciąż jeszcze są bardzo dobre warunki i w normalnej sytuacji wyciąg wciąż by działałał, jednak teraz już nie zdecydowaliśmy się otworzyć. Tymczasem te dodatkowe dwa tygodnie działania pozwoliły nam jako tako finansowo zamknąć ten sezon. W tej chwili szacujemy, że wypracowaliśmy około 70 proc. przychodów z ubiegłego sezonu. Gdybyśmy się nie zdecydowali na to, mielibyśmy problem z utrzymaniem ośrodka. Oczywiście te przychody oznaczają wstrzymanie inwestycji. Planowaliśmy m.in. wybudowanie nowego budynku restauracji, zakup ratraka. Działania modernizacyjne są niezbędne, aby być konkurencyjnym, jednak będziemy musieli raczej z tego zrezygnować, bo przecież nie wiemy, czy te inwestycje będą mogły w przyszłym roku zarabiać. Ci, którzy nie zdecydowali się na wcześniejsze otwarcie, są w bardzo trudnej, często wręcz dramatycznej sytuacji. 

Co panu najbardziej utrudniało działanie w tym trudnym sezonie?

Chaos i niepoważne traktowanie przedsiębiorców. Niestety wygląda na to, że decyzje podejmowane są bez głębszej analizy. W przypadku stacji narciarskich potraktowano je na równi z hotelami i zamknięto je, żeby ludzie nie przemieszczali się po kraju. Cały czas utrzymywano narrację, że przecież w innych krajach, w tym w Austrii, wyciągi również są zamknięte. Tymczasem okazuje się, że same wyciągi tam działają, tylko nie ma możliwości zanocowania i są inne ograniczenia. W efekcie miejscowi mogą jeździć. Oczywiście to nie rekompensuje wszystkiego, a obroty są na poziomie 10 proc. normalnych, ale jednak jakieś są. Tymczasem ryzyko zakażenia na nartach jest bez porównania mniejsze niż w wielu innych miejscach, ale przecież aktywność fizyczna na świeżym powietrzu wręcz wzmacnia odporność. Aby zobaczyć, jak bardzo ludzie potrzebowali ruchu i odmiany, trzeba było być tutaj i zobaczyć radość ludzi, którzy przyjechali do właśnie otwartej stacji, radość dzieci, że mogą jeździć na nartach. Przecież one spędzają teraz czas głównie przed komputerem, bo mają zdalne zajęcia. Tym bardziej więc potrzebują ruchu i aktywności fizycznej. Najważniejsze jest to, żeby decydenci traktowali poważnie obywateli. Nagłe zmiany decyzji i zaskakiwanie nas powodują nieprzewidywalność w efekcie, że nie sposób nic zaplanować i prowadzić biznes, który przecież płaci podatki i daje pracę ludziom.

 

• Rozmawiał Zbigniew Adamów-Bielkowicz


Wydanie: 3/2021, WYWIAD
W najnowszym wydaniu
 




Strefa prenumeratora
ARCHIWUM ONLINE RYNKU TURYSTYCZNEGO:
Login:
Hasło:
Zapomniałem hasło


E-tygodnik
Bądź na bieżąco
Jeżeli chcesz otrzymywać w każdy poniedziałek przegląd najważniejszych informacji branżowych, zapisz się do listy subskrybentów.



Jeżeli chcesz wypisać się z listy odbiorców newslettera, wpisz adres e-mailowy i kliknij "rezygnuję".
Twój e-mail