Lubuskie – jak zatrzymać turystę na weekend

Autor: ANDRZEJ JARCZEWSKI

Lubuskie nie jest regionem pierwszego skojarzenia w polskiej turystyce. Nie ma morza, które samo uruchamia wakacyjny popyt. Nie ma Tatr, które od lat działają jak turystyczna marka narodowa. Nie ma też jednej wielkiej metropolii, która przyciągałaby citybreakowych gości tak jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk. Ma za to coś, co w obecnych trendach może okazać się bardzo cenne: położenie na styku Polski i Niemiec, duże zasoby przyrody, rozwijającą się enoturystykę, kameralny charakter, dobre warunki do aktywnego wypoczynku i kilka mocnych, choć wciąż zbyt słabo spiętych produktów.

Problem Lubuskiego nie polega więc na braku atrakcji. Polega raczej na tym, że region zbyt często pozostaje „po drodze”. Przejeżdża się przez niego w kierunku Niemiec, Wielkopolski, Dolnego Śląska, Pomorza albo dalej na zachód Europy. Dla części turystów jest przestrzenią tranzytu, nie celem samym w sobie. To wyzwanie, ale też duża szansa. W czasach, gdy rośnie znaczenie krótkich pobytów, wyjazdów weekendowych, turystyki aktywnej, wina, natury i spokojniejszego wypoczynku poza zatłoczonymi kurortami, Lubuskie może zbudować wyraźniejsze miejsce na mapie krajowej turystyki.

Warunek jest jeden: region musi przestać komunikować się wyłącznie listą atrakcji, a zacząć sprzedawać gotowe doświadczenia. Weekend w winnicach. Dwa dni nad jeziorem i na rowerze.

Wyjazd przyrodniczy do Ujścia Warty. Pobyt z historią i podziemiami Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Krótki city break w Zielonej Górze z gastronomią, winem i wydarzeniami. Pakiet dla niemieckiego turysty z Berlina lub Brandenburgii. Dopiero wtedy rozproszone punkty na mapie zaczynają tworzyć produkt.

REGION BEZ JEDNEJ ETYKIETY

Największym komunikacyjnym problemem Lubuskiego jest brak jednej, oczywistej etykiety. Dla branży turystycznej bywa to kłopotliwe, bo łatwiej sprzedaje się regiony o prostym skojarzeniu. Mazury to jeziora. Podhale to góry. Pomorze to morze. Dolny Śląsk to zamki, uzdrowiska, góry i Wrocław. Lubuskie wymaga nieco dłuższej opowieści.

Nie musi to jednak być wada. Współczesny turysta coraz częściej szuka nie tyle wielkiej ikony, ile zestawu powodów do wyjazdu. Chce odpocząć, ale też coś przeżyć. Chce natury, ale niekoniecznie całkowitej dzikości. Chce aktywności, ale bez nadmiernego wysiłku organizacyjnego. Chce lokalności, ale w formie wygodnej, dostępnej i dobrze opakowanej. W tym sensie Lubuskie może być sprzedawane jako region krótkich doświadczeń, a nie jeden wielki wakacyjny kierunek.

To szczególnie ważne przy pobytach dwu- i trzydniowych. Przy krótkim wyjeździe turysta nie chce samodzielnie składać całego programu z przypadkowych elementów. Potrzebuje podpowiedzi: gdzie spać, co zobaczyć, gdzie zjeść, jaką trasą pojechać, jak połączyć winnicę z rowerem, jezioro z lokalną kuchnią albo MRU z innymi atrakcjami w okolicy. Właśnie tu pojawia się przestrzeń dla lokalnych organizacji turystycznych, hoteli, samorządów, przewodników, winnic i touroperatorów.

TRANZYT JAKO NIEWYKORZYSTANY RYNEK

Położenie Lubuskiego jest jednym z jego najmocniejszych atutów. Granica z Niemcami, bliskość Berlina, połączenia drogowe i kolejowe oraz lokalizacja między kilkoma dużymi regionami sprawiają, że przez województwo przepływa ruch, który nie zawsze zostaje na miejscu. Turystycznie najciekawsze pytanie brzmi więc: jak zamienić przejazd w pobyt?

Nie chodzi o to, żeby Lubuskie konkurowało z największymi destynacjami o długi, wakacyjny urlop. Znacznie bardziej realnym celem jest przyciągnięcie turysty na weekend, przedłużony weekend albo krótki pobyt w drodze. To może być mieszkaniec Poznania, Wrocławia, Szczecina, Berlina lub Brandenburgii. Może to być para szukająca spokojnego wyjazdu z dobrą kuchnią i winem. Rodzina, która chce odpocząć nad jeziorem. Grupa zainteresowana historią. Rowerzyści. Goście z Niemiec, którzy chcą połączyć wypoczynek w naturze z niższymi kosztami niż po zachodniej stronie granicy.

W takim modelu region nie musi być pierwszym wyborem na dwutygodniowe wakacje. Może być wyborem częstszym, krótszym i bardziej powtarzalnym. Dla branży to atrakcyjna perspektywa, bo kr

[...]

Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.

Strefa prenumeratora

Wszyscy prenumeratorzy miesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).

Prenumerata RYNKU TURYSTYCZNEGO to:
  • Pewność, że otrzymasz wszystkie wydania miesięcznika prosto na biurko
  • Dostęp do pełnych zasobów portalu www.rynek-turystyczny.pl
  • (w tym archiwum dostępne wyłącznie dla prenumeratorów)
  • Rabat uzależniony od długości trwania prenumeraty
  • Wszystkie dodatkowe raporty tylko dla prenumeratorów
Prenumeratę możesz zamówić:
  • Telefonicznie w naszym Biurze Obsługi Klienta pod nr 22 333 88 20
  • Korzystając z formularza zamówienia prenumeraty zamieszczonego na stronie www.sklep.pws-promedia.pl
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Restauracji napisz skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl