ZEA walczą o szybki powrót turystów   ŚWIAT

Zjednoczone Emiraty Arabskie próbują jak najszybciej odbudować zaufanie turystów po miesiącach zakłóceń wywołanych konfliktem na Bliskim Wschodzie. Hotele, linie lotnicze i władze turystyczne stawiają na promocje cenowe, dodatkowe ubezpieczenia, wydarzenia oraz mocniejsze otwarcie na nowe rynki źródłowe. Stawką jest nie tylko sezon wakacyjny, ale także pozycja ZEA jako jednego z najważniejszych światowych hubów podróżniczych.

Według Reutersa przewoźnicy z Zatoki Perskiej odzyskują operacyjną równowagę po okresie, w którym część pasażerów wybierała trasy przez Azję zamiast przesiadek w Dubaju, Dosze czy Abu Zabi. Emirates, Qatar Airways i Etihad stopniowo odbudowują udział w ruchu między Europą a Azją, a do połowy czerwca przewoźnicy z regionu mieli przywrócić około 90 proc. operacji. To ogranicza wcześniejszą przewagę azjatyckich linii, które przez kilka miesięcy korzystały z przekierowania części popytu.

Dla Emiratów powrót połączeń to jednak tylko część zadania. Kluczowe jest odbudowanie wizerunku kraju jako stabilnego, bezpiecznego i przewidywalnego kierunku. Skift informuje, że ZEA prowadzą równolegle kilka działań mających wypełnić hotele po spadku popytu: obniżki cen, pakiety z ubezpieczeniem podróżnym oraz poszukiwanie nowych rynków wizowych i źródłowych. To próba szybkiego odwrócenia trendu, który mocno uderzył w hotelarstwo i turystykę przyjazdową.

Skala wcześniejszego spadku była poważna. HVS wskazuje, że ZEA weszły w 2026 rok z bardzo mocnej pozycji: w 2025 roku kraj odnotował około 32,3 mln gości hotelowych, a turystyka odpowiadała za około 257 mld dirhamów, czyli 13 proc. PKB. Sektor opiera się na trzech filarach: turystyce międzynarodowej, ruchu tranzytowym oraz segmencie korporacyjnym i MICE. To właśnie dlatego każde dłuższe zakłócenie w regionie szybko przekłada się na wyniki hoteli, lotnisk, organizatorów wydarzeń i całego łańcucha usług.

Dubai już wcześniej uruchomił działania osłonowe dla branży. Według Skift władze emiratu zapowiedziały pakiet wsparcia o wartości 1 mld dirhamów, czyli około 272 mln dolarów, obejmujący m.in. odroczenie części opłat rządowych i turystycznych dla hoteli oraz firm z sektora. Celem było poprawienie płynności przedsiębiorstw w okresie nagłego spadku przyjazdów i rezerwacji.

Odbudowa popytu opiera się również na wydarzeniach i nowych segmentach klientów. Dubai ma wykorzystywać kalendarz imprez, pakiety dla mieszkańców regionu, turystykę medyczną oraz współpracę z twórcami internetowymi, aby częściowo zrekompensować słabszy ruch międzynarodowy. Część wydarzeń przenoszono na ostatni kwartał roku, licząc na stabilizację sytuacji i powrót większych grup biznesowych oraz turystów z rynków dalekich.

Dla europejskiej i polskiej branży turystycznej sytuacja w ZEA ma znaczenie większe niż tylko sprzedaż wyjazdów do Dubaju czy Abu Zabi. Emiraty są jednym z najważniejszych węzłów przesiadkowych na trasach do Azji, Afryki, Australii i na Ocean Indyjski. Każde osłabienie zaufania do hubów w Zatoce wpływa więc na ceny, dostępność miejsc, czasy przesiadek i wybór tras. Reuters wskazuje, że w czasie największych zakłóceń część pasażerów przenosiła się na połączenia przez Azję, ale wraz z odbudową operacji przewoźnicy z Zatoki zaczynają odzyskiwać ruch.

Ostrożność klientów może jednak utrzymywać się dłużej niż same zakłócenia operacyjne. UN Tourism szacowało wcześniej, że w scenariuszu większej niepewności międzynarodowe przyjazdy turystyczne na Bliski Wschód mogłyby spaść w 2026 roku o 24–28 proc. To pokazuje, że o wynikach sezonu decydują nie tylko realne ograniczenia w podróżowaniu, ale także percepcja ryzyka.

Najbliższe miesiące będą więc dla ZEA testem odporności turystyki. Kraj ma silne atuty: rozbudowaną siatkę lotniczą, bazę hotelową, kapitał, doświadczenie w obsłudze wydarzeń i pozycję globalnego centrum przesiadkowego. Jednocześnie musi przekonać turystów, firmy i organizatorów podróży, że sytuacja wraca do normy. Dla touroperatorów i agentów oznacza to konieczność uważnego śledzenia komunikatów przewoźników, warunków ubezpieczenia, polityki anulacji oraz tempa powrotu popytu na kierunki obsługiwane przez huby w Zatoce.

ZEA nie zaczynają odbudowy od zera, ale tym razem konkurują nie tylko ceną, standardem hoteli i liczbą połączeń. Najważniejszym produktem stało się zaufanie.