Polacy boją się chorób, wypadków i geopolityki, ale część nadal rezygnuje z ubezpieczenia   ubezpieczenia

Tegoroczne wakacje Polacy planują już w innej rzeczywistości bezpieczeństwa. Z badania przeprowadzonego przez Grupę IQS na zlecenie Warty wynika, że 41 proc. podróżnych czuje się za granicą mniej bezpiecznie niż rok temu. Obawy dotyczą nie tylko klasycznych ryzyk, takich jak nagłe zachorowanie, wypadek czy kradzież, ale także konfliktów zbrojnych, terroryzmu, rakiet i dronów.

Według badania ponad 80 proc. Polaków planuje urlop między czerwcem a wrześniem. Nie oznacza to jednak, że napięcia międzynarodowe zatrzymują wyjazdy. Raczej zmieniają sposób wyboru kierunków. Polacy częściej szukają miejsc postrzeganych jako bezpieczne, a część z nich ogranicza plany do podróży po Europie.

Najczęściej wskazywaną obawą podczas zagranicznego urlopu pozostaje nagłe zachorowanie. Takiego scenariusza boi się 56 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się wypadek lub uraz, wskazany przez 53 proc. respondentów, a na trzecim kradzież, której obawia się 44 proc. podróżnych.

Nowością jest silniejsza obecność ryzyk geopolitycznych w świadomości turystów. Aż 29 proc. badanych przyznaje, że podczas wakacji obawia się ataków terrorystycznych, wojny, upadku rakiet lub dronów. Z badania wynika również, że konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na plany połowy respondentów. Nie prowadzi to jednak najczęściej do rezygnacji z wyjazdu. 57 proc. badanych deklaruje wybór krajów bezpiecznych, a 47 proc. planuje podróż w granicach Europy.

Rosnąca niepewność przekłada się także na zainteresowanie ubezpieczeniem od kosztów rezygnacji z podróży. Z obawy przed zaostrzeniem sytuacji międzynarodowej lub zamknięciem przestrzeni powietrznej takie rozwiązanie rozważa już 31 proc. badanych.

EKUZ nie zastępuje polisy turystycznej

Badanie Warty pokazuje jednak wyraźny rozdźwięk między obawami a decyzjami zakupowymi. Mimo że zdrowie i wypadki należą do najważniejszych ryzyk wskazywanych przez turystów, 41 proc. osób, które nie kupują polisy, rezygnuje z niej, ponieważ uważa, że wystarczy im karta EKUZ.

Problemem pozostaje także niepełna wiedza o zakresie działania Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Połowa badanych uważa, że EKUZ gwarantuje darmowe leczenie za granicą na takich samych zasadach jak w Polsce, a 21 proc. sądzi, że karta pokrywa koszty leczenia bez limitu.

– Niestety, wokół EKUZ narosło dużo mitów. Warto pamiętać, że nie działa on w placówkach prywatnych, nie funkcjonuje w popularnych destynacjach poza UE, np. w Turcji, i przede wszystkim całkowicie wyklucza pokrycie kosztów transportu medycznego do kraju. Powrót do Polski specjalistycznym samolotem sanitarnym kosztuje kilkadziesiąt tysięcy euro, za co bez ubezpieczenia podróżnego pacjent płaci z własnej kieszeni. EKUZ to ważny element bezpiecznego podróżowania, ale nie zapewnia tak szerokiej ochrony jak polisa turystyczna – mówi Dorota Dziubałko, ekspertka ubezpieczeń turystycznych Warty.

Dla branży turystycznej to ważny wniosek, ponieważ EKUZ bywa przez klientów traktowany jako pełna alternatywa dla ubezpieczenia. W praktyce karta daje dostęp do publicznej opieki zdrowotnej w krajach UE i EFTA na zasadach obowiązujących mieszkańców danego państwa, ale nie obejmuje wielu kosztów, które mogą pojawić się w razie poważniejszego zdarzenia.

Ubezpieczenie częściej przy droższych wyjazdach

Z badania wynika też, że Polacy częściej decydują się na polisę, gdy sam wyjazd jest dużym wydatkiem. Granicą staje się budżet 5 tys. zł na osobę. Powyżej tej kwoty ubezpieczenie kupuje 31 proc. podróżnych. Przy tańszych i krótszych wyjazdach, zwłaszcza trwających od czterech do siedmiu dni, ochrona jest częściej pomijana.

To może być ryzykowne założenie, bo koszt leczenia za granicą nie zależy od ceny biletu lotniczego ani długości pobytu. Krótki city break może skończyć się podobnymi wydatkami medycznymi jak dłuższy urlop wypoczynkowy, jeśli konieczna będzie hospitalizacja, operacja albo transport do kraju.

– Polacy ubezpieczają wyjazd tylko wtedy, gdy staje się on dużą inwestycją finansową. Granicą jest budżet 5 tys. zł na osobę – powyżej tej kwoty ubezpiecza się aż 31 proc. podróżnych. Przy tańszych i krótszych wyjazdach, trwających od czterech do siedmiu dni, całkowicie odpuszczamy ochronę. To błąd, ponieważ tani bilet lotniczy do Włoch nie oznacza przecież, że tamtejszy lekarz też będzie tani – podkreśla Dorota Dziubałko.

Ekspertka Warty wskazuje na prostą zasadę, którą firma określa jako „regułę 2 procent”. Chodzi o przeznaczenie na ubezpieczenie kwoty odpowiadającej około 2 proc. budżetu wakacyjnego. Przy wyjeździe za 4 tys. zł oznaczałoby to około 80 zł na polisę. Według badania 73 proc. osób kupujących ubezpieczenie robi to przede wszystkim dla poczucia bezpieczeństwa i spokoju podczas urlopu.

Rachunki mogą iść w dziesiątki tysięcy złotych

Warta przywołuje także przykłady szkód, które pokazują skalę możliwych kosztów. W Turcji 6-letnie dziecko wypadło ze zjeżdżalni w aquaparku i złamało obie kości przedramienia. Ponieważ Turcja nie honoruje karty EKUZ, koszty operacji i hospitalizacji wyniosły 50 tys. zł.

Na Majorce 32-letni turysta podczas jazdy na rowerze doznał złamania obojczyka z przemieszczeniem. Trafił do szpitala prywatnego, w którym EKUZ nie działał. Koszt pilnej operacji, badań i powrotu do kraju wyniósł łącznie 106 tys. zł.

Z kolei we Włoszech 4-dniowy city break 50-letniej turystki zakończył się pięciodniową hospitalizacją z powodu nagłego zapalenia trzustki. Koszty leczenia i powrotu do kraju dla niej oraz jej siostry wyniosły 51 tys. zł.

Przykłady te pokazują, że nawet krótki i pozornie prosty wyjazd może wiązać się z dużym ryzykiem finansowym. W sezonie, w którym część turystów mocniej odczuwa niepewność geopolityczną, podstawowe ryzyka zdrowotne i organizacyjne pozostają nadal najbardziej prawdopodobnym źródłem kosztów.

Źródło: Warta, badanie Grupy IQS przeprowadzone metodą CAWI na zlecenie Warty w maju 2026 r. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 2000 osób w wieku 18+, wyjeżdżających za granicę w celach wypoczynkowych.