Oczekujemy od państwa prostych spraw, które pozwolą uratować cały sektor

Dobrym rozwiązaniem jest częściowe umorzenie podatku od nieruchomości, częściowa redukcja kosztów energii, częściowa redukcja składek ZUS w okresie realnego spadku obrotów, udrożnienie instrumentów finansowych – mówi Elżbieta Lendo, prezes HPH i Lendo Hotels Group.

rt 2020 08a 28

Jak wygląda obecnie sytuacja, jeśli chodzi o obłożenie w państwa obiektach?

 Obecny czas cechuje duża niepewność. Z jednej strony mamy dość duże obłożenie w obiektach wypoczynkowych związane z trwającym sezonem wakacyjnym i urlopowym, z drugiej jednak są istotne obawy o to, co przyniesie jesień i zima, a tutaj niestety trudno o pozytywy. Dla hotelarzy, tak jak dla innych przedsiębiorców, kluczowe znaczenie ma względna stabilizacja w całym sektorze gospodarczym, ale i porządek związany z kulturą legislacyjną i prawną. Brak jednoznacznych informacji dotyczących planowanych działań na jesieni jest dla naszego sektora paraliżujący. Nie wiemy właściwie nic na temat września i kolejnych miesięcy. Rodzi się wiele pytań. Czy wytyczne dotyczące konferencji i eventów będą liberalizowane, czy – co bardziej pewne – zaostrzane? To samo w sprawach związanych z imprezami okolicznościowymi. Znaczna część branży uzupełnia swoje portfolio zamówień takimi właśnie usługami, zwłaszcza poza wysokim sezonem. Bardzo ważna jest również dla nas informacja dotycząca roku szkolnego. Jeśli rok szkolny nie ruszy zgodnie z planami, to w branży opartej na pracy kobiet pojawią się kolejne fluktuacje. Z drugiej strony brak rozpoczęcia roku szkolnego paradoksalnie zwiększa szansę przedłużenia sezonu ze względu na wykorzystanie bonów turystycznych 500+. Żyjemy w czasie pełnym paradoksów, szans i zagrożeń. 

Czy widać jakieś znaczące różnice zależnie od lokalizacji?

Te różnice są wręcz kolosalne. Obiekty zlokalizowane w kurortach są w praktyce pełne. Obiekty miejskie mają znacznie mniejszy wskaźnik obłożenia, a raczej to obłożenie jest żadne. Prawda jest taka, że biznes ograniczył wyjazdy i spotkania do minimum. Wystarczy spojrzeć na ostatnie doniesienia dotyczące hotelu Sofitel Wrocław Old Town, który po lockdownie już się nie otworzył. Mamy dziś wiele obiektów miejskich, które przechodzą bardzo ciężki moment próby, tak jak hotele w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Z drugiej strony, jak wspomniałam, mamy pełne obiekty uzdrowiskowe, gdzie wyraźnie widać tendencje do odreagowania trudnego czasu kwarantanny i lockdownu. Sytuacja jest bardzo płynna i może stwarzać zupełnie mylne wrażenie, że te obiekty odrobiły straty. Nic bardziej mylnego, nie odrobimy strat z wiosny, bo nasze usługi nie są produktem, który można magazynować. Straty całego sektora są nie do odrobienia. 

Jakie środki bezpieczeństwa w związku z pandemią państwo stosują w swoich obiektach? Czy klienci pytają o to?

Grupa Harmony Polish Hotels wprowadziła własny kodeks dobrych praktyk oparty na wytycznych GIS, Ministerstwa Rozwoju i Ministerstwa Zdrowia, ale często idący jeszcze dalej niż zalecenia. Środki bezpieczeństwa dotyczą dosłownie każdego elementu hotelu. Od badania temperatury pracownikom przed przystąpieniem do pracy, poprzez badanie temperatury gościom, do regularnych dezynfekcji i ozonowania części wspólnych. Ograniczeń jest bardzo dużo, ale wszystkie one mają służyć maksymalizacji bezpieczeństwa naszych gości. Dzisiaj większe znaczenie ma zapewnienie jak najwyższego poziomu bezpieczeństwa aniżeli liczba gwiazdek, jakie obiekt posiada. Goście zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Pierwszą stanowią osoby przestrzegające wymuszonej przez sytuację dyscypliny, a drugą takie, które wyraźnie negują obostrzenia i które musimy nieco dyscyplinować dla bezpieczeństwa wszystkich. 

Jak wygląda kwestia rezerwacji na dalszą część roku? Czy klienci rezerwują pobyty czy raczej się wstrzymują?

Obecny czas cechuje wielka niepewność. Goście indywidualni wstrzymują się z rezerwacjami, wyczekując na rozwój wypadków i dalsze działania w skali makro. Wyraźnie widać tendencje do ostrożnego gospodarowania środkami i wyczekiwanie na wrzesień. Większe grupy biznesowe i konferencyjne unikają dużych spotkań, a jeśli już, to kładą bardzo mocny nacisk na bezpieczeństwo i higienę. Duża część grup przeniosła się do spotkań wirtualnych, ale zarządy i strategiczne odcinki firm w dalszym ciągu realizują małe, kameralne spotkania. Niepokojące zjawisko, które zaczyna się pojawiać, to pierwsze anulowania pobytów przypadające na koniec sierpnia i początek września uzasadnione sytuacją w kraju. Już to przechodziliśmy w marcu i to nie jest dobry zwiastun jesieni. 

Jak widzi pani perspektywy w najbliższym czasie, zakładając, że nie dojdzie do ponownego wprowadzenia obostrzeń? Czy widać jakiś ruch wróżący powrót turystów?

Bardzo wygodnie jest przyjąć wizję braku kolejnych obostrzeń, ale nie jestem optymistką w tym zakresie. Jeżeli jednak minie nas duże zamknięcie poszczególnych sektorów gospodarczych, to uważam, że sektor turystyczny powoli i z wielkim trudem będzie się odbudowywał. Wiele zależy do wsparcia politycznego i od zmiany spojrzenia na sektor, który generuje około 12 proc. PKB w skali całego kraju. Proszę zobaczyć, że mimo tak dużego udziału w produkcie krajowym, nie mamy nawet swojego ministerstwa i skutecznego lobbingu na poziomie kraju. Hotelarstwo musi mówić jednym głosem, dlatego też potrzebna jest dalsza konsolidacja. Musimy działać zespołowo na rzecz całej branży. 

Jakiej pomocy oczekują państwo obecnie, żeby przetrwać i zachować jak najwięcej miejsc pracy?

Uratować miejsce pracy czy stworzyć je na nowo? Różnice są kilku rzędów. Dlatego łatwiej jest chronić to, co przez lata już stworzyliśmy, niż budować od podstaw na popiołach. My oczekujemy od państwa prostych spraw, które pozwolą uratować cały sektor. Do tego potrzebna jest współpraca na linii samorządy – ośrodek centralny. Dobrym rozwiązaniem jest częściowe umorzenie podatku od nieruchomości, częściowa redukcja kosztów energii, częściowa redukcja składek ZUS w okresie realnego spadku obrotów, udrożnienie instrumentów finansowych (dotacje, kredyty). Instrumenty powinna cechować elastyczność i precyzyjne kierowanie w miejsca newralgiczne. Trzeba sobie zadać również pytanie: co i jak ratujemy? W co warto inwestować czas i publiczne pieniądze? Do tego potrzebna jest kooperacja. To słowo klucz do uratowania wielu wspaniałych obiektów, za którymi stoją konkretne osoby i ich rodziny. 

Rozmawiał Zbigniew Adamów-Bielkowicz

 


Wydanie: 8/2020, WYWIAD
W najnowszym wydaniu
 




Strefa prenumeratora
ARCHIWUM ONLINE RYNKU TURYSTYCZNEGO:
Login:
Hasło:
Zapomniałem hasło


E-tygodnik
Bądź na bieżąco
Jeżeli chcesz otrzymywać w każdy poniedziałek przegląd najważniejszych informacji branżowych, zapisz się do listy subskrybentów.



Jeżeli chcesz wypisać się z listy odbiorców newslettera, wpisz adres e-mailowy i kliknij "rezygnuję".
Twój e-mail