ITAKA – stanowisko w związku z walkami na Bliskim Wschodzie   polska

W odpowiedzi na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, biuro podróży ITAKA wydało komunikat, który jest jedną z pierwszych tak kompleksowych reakcji touroperatora na zaistniałą sytuację. Uderzenie w największe porty lotnicze regionu – w tym Dubai International Airport, Hamad International Airport, Abu Dhabi International Airport i Sharjah International Airport – sparaliżowało bowiem nie tylko lokalny ruch, ale przede wszystkim globalną siatkę połączeń.

Dla branży turystycznej to nie jest zwykły problem lokalny. Lotniska w Zatoce Perskiej to strategiczne węzły przesiadkowe, przez które prowadziły trasy tysięcy turystów lecących do Azji, Australii czy na Ocean Indyjski. Ich czasowe zamknięcie dla ruchu pasażerskiego zaburzyło cały łańcuch logistyczny – od rotacji samolotów, przez sloty, po dostępność załóg.

Powroty ruszyły, ale programy stoją

Mimo chaosu ITAKA informuje, że pierwsze rotacje powrotne do Polski już się odbyły, co można odczytywać jako sygnał częściowego odmrażania ruchu. Równocześnie jednak firma musiała podjąć radykalne decyzje:

  • Zawieszono loty do Omanu do 23 marca (z wyjątkiem rejsów mających na celu sprowadzenie turystów do kraju).
  • Do 27 marca wycofano połączenia do Abu Zabi, Dubaju, Szardży i Dohy.
  • Anulowano wszystkie kierunki dalekodystansowe realizowane przez te huby – ucierpiały m.in. Malediwy, Seszele, Australia, Indie, Filipiny, Bali, Chiny, Korea i Japonia.
  • Wstrzymano sprzedaż wycieczek objazdowych do ZEA, Omanu, Kataru, Jordanii oraz azjatyckich i afrykańskich destynacji wymagających przesiadki w regionie.

Mówiąc wprost: cała siatka połączeń oparta na Bliskim Wschodzie została czasowo zamrożona.

Co z klientami i pieniędzmi?

W takich momentach wdrażany jest klasyczny pakiet kryzysowy. ITAKA na bieżąco informuje podróżnych, szuka alternatyw i proponuje vouchery o podwyższonej wartości. Branża z niecierpliwością czeka też na decyzję o uruchomieniu Turystycznego Funduszu Pomocowego. Dla touroperatora to kwestia płynności finansowej – TFP mógłby znacząco odciążyć budżet firmy w obliczu masowych odwołań.

Szczególnie trudna jest sytuacja klientów w tranzycie. Turyści wracający z dalekich kierunków, jak Bali, Indie czy Nowa Zelandia, którzy utknęli w regionie, są zakwaterowani w hotelach i mają przedłużone ubezpieczenie. Problem w tym, że o każdą wolną rotację walczy teraz wielu touroperatorów. Miejsca w samolotach są na wagę złota.

Dla rynku turystycznego to prawdziwy sprawdzian. Weryfikacji podlegają: elastyczność kontraktów lotniczych, relacje z przewoźnikami, odporność finansowa biur podróży i przede wszystkim – skuteczność komunikacji kryzysowej.

W najbliższych dniach wszystko zależeć będzie od dwóch rzeczy: tempa przywracania operacji w zamkniętych portach lotniczych oraz decyzji regulatorów dotyczących przestrzeni powietrznej nad Bliskim Wschodem. Sytuacja jest dynamiczna i komunikaty mogą zmieniać się z godziny na godzinę.

Na ten moment przekaz ITAKI jest jasny: priorytetem jest repatriacja klientów i minimalizowanie strat operacyjnych. Dla całej branży to sygnał, że marzec może przynieść poważne przetasowania w segmencie dalekich kierunków.

Pełny tekst komunikatu:

W związku z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie i czasowym wstrzymaniem operacji pasażerskich na lotniskach w Dubaju, Abu Zabi i Doha informujemy, że kontynuujemy rozmowy z liniami lotniczymi, aby w miarę możliwości jak najszybciej bezpiecznie sprowadzić naszych klientów do Polski. Z potwierdzonych informacji wynika, że z rejonu wyleciały już pierwsze samoloty do Polski, wśród których byli również nasi klienci, co pozwala dostrzec pierwsze pozytywne sygnały i stopniowe pojawianie się możliwości powrotów turystów.

Jednocześnie informujemy, że w dniu 3 marca ITAKA zawiesiła loty do Omanu zaplanowane do 23 marca włącznie. Począwszy od dzisiaj (4 marca) do 9 marca wysyłamy samoloty, którymi klienci przebywający w Omanie wrócą do Polski.

Ponadto z oferty wycofane zostały połączenia realizowane do 27 marca do Abu Zabi, Dubaju, Sharjah i Dohy. Dotyczy to również wszystkich kierunków dalekodystansowych, które mają przesiadki w tych portach, m.in. Malediwy, Seszele, Australia, Indie, Filipiny, Bali, Chiny, Korea, Japonia.

Wstrzymana została także sprzedaż wycieczek objazdowych do ZEA, Omanu, Kataru, Jordanii oraz na Filipiny, Seszele, do Indonezji, Malezji, Wietnamu, Nepalu, Australii i Nowej Zelandii, Singapuru, RPA, które mają przesiadki w Abu Dhabi, Dubaju, Sharjah i Doha z wylotami do 27 marca włącznie.

Klienci posiadający rezerwacje do destynacji objętych anulacjami są przez nas informowani. Przedstawiamy propozycje zastępcze. W przypadku rezygnacji planowane jest, że zwroty wpłaconych środków będą realizowane przez Turystyczny Fundusz Pomocowy. Decyzje dotyczące uruchomienia Funduszu powinniśmy otrzymać dzisiaj. Alternatywnie już proponujemy klientom zwroty w postaci Voucherów o wartości wyższej niż wpłacone środki, w zależności od typu imprezy. Szczegóły przekazujemy w komunikatach kierowanych do klientów.

Klienci wracający z dalszych destynacji (Bali, Indie, Nowa Zelandia) korzystający z hubów przesiadkowych w Dosze i ZEA są pod naszą opieką - przebywają w hotelach, mają przedłużone ubezpieczenie w zakresie przewidzianym warunkami ubezpieczenia i wracają do Polski w miarę dostępności miejsc. Należy liczyć się z utrudnieniami w tym zakresie, ponieważ problem dotyczy wielu biur podroży, a to oznacza, że miejsc w samolotach jest mało lub nie ma ich wcale.

Sytuacja nadal pozostaje dynamiczna jesteśmy w ciągłym kontakcie z naszymi przedstawicielami w destynacjach oraz liniami lotniczymi, dokładając wszelkich dostępnych starań o bezpieczny i możliwie najszybszy powrót naszych klientów do domu.