Donald Tusk skierował dziś do prezydenta Karola Nawrockiego formalny wniosek o użycie samolotów Sił Zbrojnych do ewakuacji obywateli polskich z Bliskiego Wschodu. Krok premiera następuje po trwających od kilku dni apelach głowy państwa, która publicznie domagała się od rządu podjęcia realnych działań w celu sprowadzenia Polaków do kraju. Ostateczna decyzja o uruchomieniu wojskowych maszyn leży teraz w gestii prezydenta.

Prace powołanego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zespołu kryzysowego koordynuje minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Zanim transport wojskowy otrzyma zielone światło od zwierzchnika sił zbrojnych, wdrożono rozwiązania doraźne. Zapadła decyzja o wysłaniu cywilnego lotu medycznego, maszyna w ciągu kilkunastu godzin powinna wylądować w Omanie. Samolot ma w pierwszej kolejności zabrać na pokład osoby wymagające opieki zdrowotnej, jednak premier zadeklarował, że w miarę dostępności miejsc ewakuowani będą nim również pozostali obywatele. Równocześnie szef rządu ponowił apel o kategoryczną rezygnację z planowanych wyjazdów na Bliski Wschód.
Niezależnie od procedur rządowych, sytuacja zmusza do szybkiego reagowania podmioty komercyjne, ponieważ konflikt zablokował kluczowe węzły tranzytowe. W środę na lotnisku w Pyrzowicach wylądowała grupa turystów, która z powodu zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Dubajem utknęła w Indiach. Linie lotnicze tną siatki połączeń. Wizz Air bezterminowo zawiesił loty do Izraela i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Równolegle najwięksi touroperatorzy samodzielnie ściągają klientów z zagrożonych rejonów; biuro Rainbow poinformowało, że ponad połowa z nich została już bezpiecznie przetransportowana do Polski.







