Przez lata w świadomości turystów funkcjonowało proste założenie: kto poczeka do ostatniej chwili, zapłaci najmniej. Tymczasem najnowsze analizy rynku wyjazdów zagranicznych coraz wyraźniej podważają ten schemat.

Z danych Travelist.pl wynika, że w sezonie letnim 2025 w wielu przypadkach strategia „last minute” była mniej opłacalna niż rezerwacja z odpowiednim wyprzedzeniem. Wszystko wskazuje na to, że podobny trend utrzyma się także w 2026 roku, a maj może być kluczowym momentem dla osób szukających najlepszych cen.
Last minute traci przewagę
Analiza obejmująca ceny noclegów w hotelach 3–5* (ze śniadaniem lub wyżywieniem) dla dwóch osób pokazuje jednoznaczny kierunek zmian: wcześniejsze planowanie coraz częściej oznacza realne oszczędności. W praktyce różnice sięgały nawet kilkudziesięciu procent, szczególnie w najpopularniejszych wakacyjnych destynacjach.
– Wśród wielu osób wciąż pokutuje przekonanie, że najlepsze okazje pojawiają się tuż przed wyjazdem. Dane pokazują jednak, że w przypadku zagranicznych wakacji coraz częściej działa to odwrotnie – im wcześniej rezerwujemy, tym większy wybór i niższe ceny – podkreśla Eugeniusz Triasun, rzecznik Travelist.pl.
Kluczowy jest moment podjęcia decyzji. Historycznie największe zmiany cen następowały na przełomie maja i czerwca, co oznacza, że zwlekanie z rezerwacją może oznaczać wejście w okres dynamicznych podwyżek.
Grecja liderem oszczędności
Największe różnice cenowe odnotowano w Grecji – jednym z absolutnych hitów wśród polskich turystów. Rezerwacja dokonana z trzymiesięcznym wyprzedzeniem była średnio aż o 30 proc. tańsza niż oferta last minute. Co istotne, krótszy horyzont planowania (1–2 miesiące) nie dawał już takich korzyści – ceny potrafiły być nawet wyższe niż w ofertach na ostatnią chwilę.
Wyraźne przewagi wcześniejszego zakupu widoczne były także w regionie Europy Środkowej:
- Węgry – do 25 proc. taniej przy rezerwacji 3 miesiące wcześniej,
- Słowacja – od 11 do 15 proc. oszczędności w zależności od terminu zakupu.
Na tym tle bardziej stabilnie prezentowała się Chorwacja, gdzie wcześniejsza rezerwacja dawała umiarkowaną, ale konsekwentną przewagę (ok. 10–11 proc.). Czarnogóra z kolei pokazała model pośredni – im wcześniej, tym taniej, choć różnice były mniejsze (do 6 proc.).
Bliskie kierunki zyskują na znaczeniu
W kontekście lata 2026 coraz większą rolę mogą odgrywać destynacje położone bliżej Polski – zwłaszcza te dostępne samochodem. Chorwacja i Czarnogóra wpisują się w ten trend idealnie, oferując zarówno dostęp lotniczy, jak i możliwość samodzielnego dojazdu.
Nie bez znaczenia pozostaje sytuacja geopolityczna. Napięcia na Bliskim Wschodzie oraz potencjalne zakłócenia w dostępności paliwa lotniczego mogą wpływać na ceny biletów i siatkę połączeń.
– Część turystów zaczyna ostrożniej podchodzić do dalszych podróży lotniczych. Ryzyko wzrostu cen biletów czy zmian w rozkładach lotów sprawia, że kierunki bliższe i bardziej elastyczne logistycznie zyskują na atrakcyjności – wskazuje Triasun.
Ceny na lato 2026 jeszcze dostępne
Mimo zbliżającego się sezonu wysokiego, rynek wciąż oferuje konkurencyjne stawki. W przypadku tygodniowego pobytu dla dwóch osób w hotelach 3–5* ceny startują od:
- ok. 480 zł za noc w Chorwacji,
- ok. 600 zł za noc w Czarnogórze.
Chorwacja pozostaje jednym z najbardziej uniwersalnych kierunków – szeroka baza noclegowa, możliwość dojazdu samochodem i różnorodność regionów przyciągają zarówno rodziny, jak i turystów indywidualnych. Czarnogóra natomiast konsekwentnie buduje swoją pozycję jako alternatywa o korzystnym stosunku jakości do ceny.
Ostatni moment na decyzję
Wnioski dla branży i klientów są spójne: model zakupowy turystów wyraźnie się zmienia. Last minute przestaje być gwarancją najniższej ceny, a znaczenia nabiera świadome planowanie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
Jeśli trend się utrzyma, maj faktycznie może okazać się ostatnim momentem na rezerwację wakacji 2026 w najbardziej atrakcyjnych cenach – zanim rynek wejdzie w fazę sezonowych podwyżek.




